Wiceszef MON Stanisław Wziątek powiedział wczoraj, że jeśli ostateczna oferta szwedzkiego koncernu SAAB nie będzie dla nas satysfakcjonująca, rozpoczniemy negocjacje w sprawie pozyskania okrętów podwodnych z innymi partnerami. Dodał też, że MON nie zamierza informować o przebiegu tych rozmów.
Neverending story
Jeżeli ktoś kiedyś nakręci serial o realizacji programu Orka, będzie on trwał co najmniej kilka sezonów – na szczęście dla utrzymania uwagi widza co jakiś czas będą się pojawiały interesujące zwroty akcji. Ostatnim z nich była informacja, jaka wypłynęła w lutym tego roku – okazało się, że nasze okręty nie będą mogły mieć pocisków manewrujących (ani teraz, ani w przyszłości). Oznacza to, że nie da się z ich pomocą razić celów na lądzie; pozostaje jedynie wystrzeliwanie torped do innych okrętów, co biorąc pod uwagę nasze położenie na mapie oraz specyfikę Bałtyku, stawia pod znakiem zapytania cały program Orka.
Wielu specjalistów ma zresztą wątpliwości co do tego, czy Polska w ogóle potrzebuje okrętów podwodnych. Wojna na Ukrainie oraz obecna sytuacja w Cieśninie Ormuz udowodniły aż za dobrze, że przyszłością są drony: tanie, stosowane w chmarach, a przede wszystkim skuteczne. Gdyby gigantyczne środki przeznaczone na Orkę zainwestować w produkcję rodzimych bezzałogowców, moglibyśmy zmienić układ sił w Europie.
Co będzie dalej?
Ostateczna decyzja dotycząca programu Orka ma zapaść w czerwcu tego roku – na razie przetarg wygrał szwedzki SAAB i wszystko wskazuje na to, że to właśnie Szwedzi dostarczą nam okręty podwodne. Zanim to nastąpi, nasi marynarze mają otrzymać starszą szwedzką jednostkę A17, na której będą mogli podtrzymywać woje umiejętności. Na razie podtrzymują je na wysłużonym ORP Orzeł, zbudowanym w 1985 roku w ZSRR.
Zamieszanie związane z uzbrojeniem naszych przyszłych okrętów skłoniło wiceszefa MON do zajęcia jasnego stanowiska w tej sprawie. Na środowym posiedzeniu zapowiedział on, że Ministerstwo… nie będzie informowało o przebiegu negocjacji, a już na pewno nie o sprawach dotyczących uzbrojenia. Ten stan ma trwać aż do zakończenia rozmów, czyli do końca czerwca.
Jednocześnie wiceminister Wziątek podkreślił, że będzie to uzbrojenie najnowocześniejsze (czy jednak odpowiadające wyzwaniom naszej geografii?) oraz że jeśli rozmowy nie będą dla nas satysfakcjonujące, być może nie podpiszemy umowy ze Szwedami i przejdziemy do propozycji innych partnerów. Wygląda na to, że podatnicy dowiedzą się, na co idą ich pieniądze, już po zakończeniu rozmów. To będzie niespodzianka.
Tagi: Orka, MON, Szwecja, uzbrojenie, Wziątek