Kraje położone na północ, południe i zachód od Polski należą do NATO, a to oznacza, że jedyny kierunek, z którego mogłaby nadejść ewentualna agresja, to wschód (plus Przesmyk Suwalski). Jest szansa, że nigdy się tak nie stanie – na wszelki wypadek stratedzy postanowili jednak przemyśleć kwestię zabezpieczenia tej flanki, a jednym ze sposobów obrony ma być Zielona Tarcza Wschód. Czy jednak bagna i mokradła naprawdę zdołają obronić Polskę?
Pasywna obrona
Jeśli spojrzymy na mapę naszej części świata, możemy dojść do mało budujących wniosków: Polska to w większości nizina bez naturalnych granic (poza górami na południu). Dr hab. Michał Żmihorski z IBS PAN podkreśla jednak, że istnieje sposób na wzmocnienie ochrony wschodniej granicy – ma nim być Zielona Tarcza Wschód, na którą przeznaczono w najbliższych latach około 120 mln złotych; czyli w skali państwa – niespecjalnie dużo. Nie jest to jednak wielki problem: aby wzmocnić ochronę od wschodu, w zasadzie trzeba tylko... nie przeszkadzać naturze i pozwolić jej działać.
Program Zielona Tarcza Wschód zakłada bowiem odtworzenie naturalnych terenów podmokłych. Gęste lasy bez wyrębów, z nieusuniętym martwym drewnem, są praktycznie nie do przejścia. Podobnie rzecz wygląda z torfowiskami i mokradłami - według standardów wojskowych są to tereny nieprzekraczalne, a przy tym znacznie trudniejsze do sforsowania niż betonowe zapory, które można przecież wysadzić.
Jak przekonują specjaliści, wszystkie te elementy mogą stanowić barierę trudną do przebycia zarówno dla ciężkich pojazdów, jak i dla piechoty, a można z ich użyciem zabezpieczyć nawet połowę długości granicy z Białorusią i Obwodem Kaliningradzkim. Problem w tym, że przecinają je liczne drogi i rowy melioracyjne. A zatem…
Jak to poprawić?
Przede wszystkim trzeba przestać się wtrącać: zamiast traktować przyrodę jak plantację desek, spójrzmy na nią, jak na sojusznika. Po całych dekadach melioracji duża część terenów została osuszona, ale dzisiaj znacznie lepszą praktyką byłoby dążenie do zatrzymania wilgoci – jest to korzystne zarówno z uwagi na suszę hydrologiczną, jak i na bezpieczeństwo.
Będzie to o tyle łatwiejsze, że znaczna część tych terenów należy do Skarbu Państwa, więc wielkoskalowe zarządzanie nimi można realizować bez problemów własnościowych. Wystarczy zakopać większość rowów melioracyjnych, zostawić w spokoju część leśnych dróg – i chwilę poczekać. Podobne działania podjęła już Litwa, co nie uszło uwadze Rosjan, którzy obśmiali jej program odtwarzania bagien obronnych. Pomysły naszych naukowców będą zapewne potraktowane w podobny sposób. Nie zmienia to jednak faktu, że z bagnem trudno wygrać, a jego odtworzenie jest proste, stosunkowo tanie i w dodatku proekologiczne.
Tagi: bagna, Tarcza Wschód, ekologia, NATO